No i zaczęło się, słychać już grzmoty...teraz my Wózkowe będziemy miały jeszcze bardziej przerypane niż zwykle. Ja starałam się nie być chamska, ale teraz, jeśli jeszcze raz jakiś stary dziad lub baba włoży mi do wózka te swoje stare paluchy cuchnące rozkładem ( nie wszyscy starsi ludzie tak pachną, tylko ci najbardziej przemądrzali i złośliwi) i będzie dotykał moich dzieci to obiecuję, że rzucę się na nich i pogryzę. A do tego jeszcze jak usłyszę, po raz tysięczny, że "dzieciom nie daje się lodów, bo w nich jest trutka na szczury", "jak ja mogę nie założyć dziecku czapeczki i sweterka"pomimo 30 stopniowego upału i dlaczego"jestem tak wyrodna, że dziecko bez bucików w wózku wożę" mimo, że mój Fasolinek ściąga wszystkie buciki i wyrzuca ukradkiem za burtę, to obiecuję wyjmę spod wózka saperkę i przywalę nią w łeb!!!!!
Profesor się dziwi, że jesteśmy chamskie, to nie chamstwo to bezsilność i desperacja. Każdy tylko, pieprzy od rzeczy i daje "dobre rady", a niech się wszyscy odwalą ode mnie i moich dzieci. Zamiast "pytlować" to może niech ktoś pomoże. Jak długo można tego słuchać?
Jestem w parku...Młody śpi w wózku, Młoda karze się huśtać na huśtawce 10 metrów dalej. Huśtamy się, przejeżdża Babsko na rowerze i woła z oburzeniem "dziecko pani płacze, głucha pani jest", ja szybko rozważam...zostawić Małą samą na huśtawce? To nic, że bez oparcia - ojciec pozszywa tak, że śladu nie będzie...robię oczy jak 5 zł i odpowiadam Babsku "przecież od płaczu się nie umiera"...Babsko posiniałe na gębie ze złości znika w krzakach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz